piątek, 30 stycznia 2015

Johny polował na kangury :)

Pamiętacie post  Zgaduj zgadula...Co mówi złota kula... ( Jeśli nie to sprawdź o co tam chodziło klikając Kilk ) Jeśli tak to omińcie ten krok :) Właśnie teraz, właśnie dziś dowiecie się co powiedziała złota kula (i kto zgadł co przywieźliśmy z Sopotu, tak naprawdę nikt nie zgadł, zero komentarzy :( pewnie jesteście mocno wstydliwi :) dlatego wam wybaczam i zdradzę tajemnicę) Myślicie pewnie (co to za tytuł posta.... Johny, kangury... oszalała...) Nie nie, spokojnie do szaleństwa jeszcze mi daleko :) Już tłumaczę o co chodzi będąc w Sopocie poszłam z Moim do sklepu i po drodze napotkaliśmy magiczny sklep o nazwie zoologiczny (aaaa tak poza tematem małymi krokami namawiałam Mojego na powiększenie naszego duetu) no i tak chcąc nie chcąc namówiłam go żebyśmy weszli tam dosłownie na chwilkę :) No ale w małej klatce, za małej jak dla tego stworzenia leżał Johny. W oczach było widać smutek, leżał bez chęci do życia. W tym momencie podszedł sprzedawca i opowiedział jego historie brzmiała ona tak (Johny miał swoją rodzinę, która go podobna kochała wszystko było by piękne gdyby ta rodzina nie musiała wyjechać za granicę. No i tak Johny zamiast częścią rodziny był dla tych ludzi balastem i tak go właśnie oddali do sklepu.) Przykro mi się zrobiło słuchając tej historii (parząc na niego) Nagle się coś we mnie obudziła jak grom z jasnego nieba powiedziałam do Mojego weźmy go.... Tak w ciągu 45 minut Johny był już z nami w naszym wczasowym mieszkaniu w Sopocie. Pomimo że ta decyzja była nadzwyczaj szybka była to nasza kolejna prawidłowa szybka decyzja (Jak dla nas każda nasza szybka decyzja wyszła nam pozytywnie (oby było tak dalej:)) )
Tyle historii a wy nadal nie wiecie kim jest Johny :) Johny to jest po prostu fretka, śliczny, niegrzeczny, psotliwy, ale za to bardzo kochany zwierz. Oto kilka zdjęć z jego albumu rodzinnego




                               
Tak właśnie dowiedzieliście się kim jest Johny :) Z nim wiąże się mnóstwo historii, na pewno jeszcze kiedyś wam coś na jego temat opowiem. Tak właśnie z naszego duetu zrobił się duet i pół :)

czwartek, 29 stycznia 2015

Timotei - mgiełka upiększająca

Ponieważ cały czas rozwijam swoje umiejętności dotyczące prowadzenia bloga stwierdziłam że czas pozmieniać sposób recenzowania produktów. Takie zmiany na chwilę obecną nastaną :
1. Fotografowanie produktu będzie z przodu i tyłu (jak będzie trzeba to też z innych kątów :))
2. Będzie opisana teoria (czyli to co nam producent chcę przekazać) oraz praktyka (moje odczucia, moje przemyślenia, moje oceny)
3. Gdzie można produkt zakupić :)
Mam nadzieję że zmiany stosunkowo łatwo wejdą mi w nawyk (jeśli masz jakieś uwagi... śmiało napisz :))
No więc jak powiedziała tak zrobiła.... :) zacznijmy... produkt na dziś tu tu ru tu tu to... Mgiełka upiększająca firmy Timotei (Nowość :))

W razie gdyby był potrzebny zoom to proszę bardzo....
Kilka słów od producenta : Lekka formuła zapewnia nawet cienkim włosom blask, jedwabisty dotyk i odpowiednie nawilżenie każdego dnia. Z kompozycją organicznego olejku arganowego, olejku migdałowego i ekstraktu z jaśminu. 0 % parabenów.(co to te parabeny ?!... a już odpowiadam... są to konserwanty, które przedłużają życie naszym kosmetykom... to w taki wielkim skrócie )
Była teoria teraz czas na praktykę :)

Używam tego preparatu już od jakiegoś czasu, kupiłam go w dosyć sympatycznej cenie (ceny dokładnie nie mogę podać, bo najzwyczajniej w świecie zapomniałam ile zapłaciłam :)) w biedronce. Jak kupiłam to tego samego dnia sprawdziłam. Siup pod prysznic...trach już włosy mokre...szuru szuru i umyte. W tym momencie już mogłam spokojnie zacząć testować mgiełkę. Popsikałam preparat na mokre włosy (z prawej strony, lewej, z góry, pod włos i z włosem) Timotei mgiełka bardzo ślicznie pachnie... Ten zapach utrzymuje się na włosach długo (u mnie to jest 2 dni ) Oprócz tego na etykietce jest napisane że "bez uczucia przetłuszczania" to jest prawda, włosy po tej mgiełce są miłe w dotyku, wydają się lekkie i świetnie pachną. Preparat na bardzo długo starcza, wiem że gdy mi się opakowanie skończy to kupię kolejne  :)
W tym przypadku zgadzam się z producentem w 100 %. Ten produkt jest idealny.
Gdzie można Timotei - mgiełka upiększająca kupić mhhh... Ja kupiłam w biedronce ale tam z tego co się orientuje nie ma tego produktu na stałe (jakiś tydzień urody był czy coś podobnego :))
To tak w internecie to można kupić na allegro
A w sklepach takich jak Rossmann i większości sklepów tak zwanych drogerii i jeszcze w Intermarche
A wy drogie panie korzystaliście z tej mgiełki ?  

wtorek, 27 stycznia 2015

Świąteczna opowieść

Cofając się wspomnieniami, przypomniało mi się że tak niedawno były święta. Trudno było przegapić ten czas,  gdy w sklepach można było kupić mikołaje czekoladowe, w gazetkach z marketu były oferty zabawek (pomimo wieku uwielbiam zabawki :)) a w telewizji nadszedł czas na Kevina, tak o to przez te wszystkie pobudzacze ja też wpadłam w szaleństwo świąteczne :) Tak właśnie narodził się pomysł zbudowania domku z piernika :) pomyślałam sobie co w tym trudnego, zmieszać składniki, skleić lukrem i ozdobić (Bułka z masłem :)) Łatwo powiedzieć trudniej zrobić.... Jako że oglądałam kiedyś Boba budowniczego (to już się znałam na budowie domu :)), to szablony (ściany) wycięłam od ręki.Siup do piekarnika tyk tyk tyk czas leciał. Tak zleciało 15 minut i już biegiem musiałam wyciągać ścianki ponieważ nie wyczułam piekarnika i wszystko zaczęło niebezpiecznie czarnieć :) Kilka dni później (moja duma zrażona musiała odpocząć od budowlanki) wzięłam się za sklejanie ścian lukrem. No i się zaczęło co skleiłam to się rozkleiło wszystko mniej więcej wyglądało tak piiiiiiiiii i ja piiiiiii i dom piiiiiiii i w ogóle piiiiii :) Pogrążona w głębokiej złości postanowiłam że i tak i tak ten domek w święta będzie stał. Zaświeciła się żarówka w mojej głowie i stwierdziłam że ściany skleję gorącym klejem :) Troszkę to było nie odpowiednie ale...  Udało się, szczerze mówiąc domek wygląda jak z kiepskiego horroru :) Znajomi przez całe święta również z powodu domku mieli uśmiech na twarzy :) Oto efekt :
Wybaczcie za jakość zdjęcia ale było one robione w nocy, w sumie może lepiej że kiepsko widać(jeszcze ktoś z was zszedł by na zawał :))
A czy ty zrobiłaś swój świąteczny domek?
P.S za rok też spróbuję 

poniedziałek, 26 stycznia 2015

Zgaduj zgadula... Co mówi złota kula...



Dzisiaj post będzie taki troszkę inny :) Pamiętacie jak mniej więcej coś wspominałam o tym, że z Moim byłam w Sopocie na urlopie... Ktoś pamięta (łapka w górę kto pamięta... :))?  Jeśli pamiętacie (albo i nie) to chciałam jeszcze raz o tym wyjeździe wspomnieć dlatego że wydarzyło się coś fantastycznego (tadam... kto teraz spróbuje zgadnąć co to takiego) mhhh... zastanówcie się co mogliśmy przywieść z urlopu :) Czekam na wasze komentarze :) Pozdrawiam
P.S Odpowiedź na tą zagadkę już nie długo... :)

sobota, 24 stycznia 2015

Wasabi tu wasabi tam....

Od dłuższego czasu w naszych sklepach można spotkać produkty takie jak chipsy, orzeszki, pasty, sosy oraz wiele wiele innych produktów, które są o smaku wasabi.

W ogóle co to takiego te wasabi...
Jak to jest napisane na Wikipedii wasabi to nic innego jak chrzan japoński. Moim zdaniem chrzan ten jest ostrzejszy i bardziej wyrazisty niż ten polski. Moim kubkom smakowym on pod pasował (chociaż w dużej ilości nie jestem w stanie go jeść). Mhhh jakie produkty z kategorii wasabi znalazły się w moich ustach... Było ich kilka, zacznę może od chipsów marki Lay's  
Chipsy te kosztują ok 5 zł  i można je dostać w większości sklepów. Smak jest ich bardzo intensywny i jak na opakowaniu jest pokazane są naprawdę ostre.... Ja po kilku sztukach muszę się napić (więc albo mam delikatne podniebienie albo są naprawdę ostre... sami oceńcie :)) Oprócz Laysów również takie firmy jak  Top chips (Biedronka) Vitasia chips (Lidl) 

Niestety na temat tych dwóch paczek nie mogę nic powiedzieć, bo ich nie próbowałam.

Następny produkt jaki udało mi się skosztować to orzeszki ziemne w cieście wasabi (taka o... ostra skorupeczka) firmy Felix, w sumie u mnie rzadko kiedy można je spotkać (albo ja źle patrzę)
Ceny w sumie nie pamiętam, ale myślę że nie mogło by być więcej niż 6 zł. Jak  w ogóle oceniam te orzeszki... Mhhh... są pyszny można je jeść jeść jeść no i oczywiście nie zapominając o piciu :) Tak jak w przypadku chipsów również inne firmy wzięli się za orzeszki. I tak o to w sklepach możemy spotkać
 Akardo (Biedronka) Tao Tao (W niektórych sklepach)
Niestety też nie miałam okazji spróbować tych orzeszków... Może kiedyś ale na pewno nie dziś :D A wy lubicie smak wasabi ? 





czwartek, 22 stycznia 2015

Zimowe wieczory.

Nie wiem jak wy ale dla mnie zima to czas siedzenia w domu , czytania książek,  gotowania... ale na pewno nie czas wychodzenia z domu.  Nie lubię  zimy , chociaż zima w tym roku zachowuje się jak kapryśna jesień.... więc to taki mały wyjątek =)  Dlatego dzisiaj postanowiłam że post będzie o o wybranych książkach które udało mi się do tej pory przeczytać... :)

Trylogia 50 twarzy Greya autorką jest E L James.... Cóż słyszałam różne opinie o tej książce... jedni mówią o tej książce że to jest nic specjalnego zwykłe porno dla mamusiek,  inni natomiast twierdzą że ta trylogia jest świetna, kapitalna itp. (Częściej w moim granie znajomych spotykam się z oceną bardzo pozytywną )
Ja natomiast uważam że ta opowieść zawarta w tych książkach  jest fajna wciągająca... Tylko jak dla mnie zakończenie jest takie mało realne, prawdopodobne... Myślę że dzięki tej książce sporo osób otworzyło się na eksperymenty w sypialni... (Takie jest moje zdanie).

Następna książka to...

 Souad Spalona Żywcem napisana przez  Souad (bohaterka i pisarka) książka naprawdę jest wspaniała opowiada o miłości, cierpieniu, strachu i niestety jest na prawdziwych faktach. Czytając tą historię, człowiek cieszy się że nie jest na miejscu tej kobiety. Historia opisana w tej książce wzrusza do łez. Polecam, warto ją przeczytać.

Kolejna książka, które wprawiła mnie w osłupienie to książka napisana przez Matta Birkbecka - Mroczne sekrety. Książka tak jak wiele książek, których czytam jest oparta na faktach. Ta książka tak mnie wciągnęła że wciągu całego dnia ją przeczytałam. Nie będę wam dużo o niej pisać ponieważ wolała bym żeby treść zawarta w książce tak samo was zaskoczyła jak i mnie. No co jak co ale musicie mi uwierzyć na słowo... Jest dobra
A Wy jak spędzacie zimowe wieczory ? Książka... Spacer... Czy może jakiś ciekawy sport ? Chętnie się dowiem co robicie w zimę... :)

poniedziałek, 19 stycznia 2015

Winiary Pomysł na... Creme Caramel

Witajcie 

Jakiś czas temu postanowiłam spróbować przyrządzić  deser Winiary pomysł na Crame Caramel,  kupiłam mleko i śmietankę i już byłam gotowa do przyrządzenia deseru. Wszystkie kroki z jasno napisanej instrukcji wykonałam bezbłędnie (truuuututu ciach ciach achhh...) Podczas wykonywania prehistorycznych odgłosów czyli w ciągu 15 minut mój deser był gotowy :) Crem Caramel siedział grzecznie w miseczkach i czekał na podróż do zimnej lodówki :) Niestety później było gorzej bo gdy przeczytałam że Crame musi siedzieć w owej lodówce półtorej godziny to aż mi się nogi zgięły :) Wiecie ja taka niecierpliwa muszę czekać półtorej godziny, kto to słyszał (spokojnie... wsadziłam miseczki do lodówki) Po niecałym zalecanym czasie wyciągnęłam deser z lodówki, później siup na talerzyk wyskoczył, polałam go karmelowym sosem, który był w zestawie :) Wyglądał prawie jak na zdjęciu... Był bardzo smaczny, smaczny dla podniebienia i smaczny dla oka :) Myślę że każda z was z łatwością by go przyrządziła. A wy korzystaliście z produktów Winiary Pomysł na... 

niedziela, 18 stycznia 2015

Spóźnione życzenia

Starając się nadrobić stracony czas...
Chciała bym wam złożyć spóźnione życzenia świąteczno-sylwestrowe
Nie będę wam życzyła udanych prezentów, magicznego czasu, ani pięknych choinek...
Z tym już się w roku 2014 spóźniłam  


Ale nie omijając tego czasu, czasu kiedy składa się życzenia. Chciała bym wam złożyć bardziej uniwersalne życzenia. Życzę wam żebyście codziennie w szarościach życia dostrzegali coś pozytywnego (coś kolorowego i wspaniałego) Żeby na waszych twarzach gościł uśmiech. Najważniejsze bądźcie zdrowi, zdrowia nie można wymienić, zdrowie mamy tylko jedno, zdrowia nie da się kupić na targu. Miejcie odwagę aby spełniać swoje marzenia. A tak na zam koniec. Zapamiętajcie na rok 2015 
3 słowa
Szacunek - Szanuje siebie, szanuje innych, szanuje to co mam
Szczęście - Jestem szczęśliwa nie mając nic ale mając coś, jestem szczęśliwa taka jaka jestem, będę szczęśliwa pomimo dróg jakie mnie czekają
Miłość - Kocham całą siebie... moje wady ale także i zalety, kocham moich bliskich i im to okazuje, kocham wszystko to co jest małe i co duże
   


piątek, 16 stycznia 2015

Oszukać przeznaczenie, czemu mnie nie było

Witajcie....
Może przejdźmy od razu do rzeczy...
Czemu mnie tak długo nie było ?
Czemu zniknęłam bez słowa?
Już wam wyjaśniam...
Zniknęłam na początku lipca, właśnie wtedy mi się wszystko zwaliło na głowę.
Troszkę chorowałam, ważniejsze było zdrowie niż blog, gdy już się uporałam ze zdrowiem to nadszedł czas na urlop z Moim. Pojechaliśmy do Sopotu i ten wyjazd był wyjazdem w stylu "Oszukać przeznaczenie" już tłumaczę czemu. Słyszeliście o tym facecie który jeździł po ludziach na deptaku w Sopocie ? No właśnie gdyby nie to że znajoma, która stwierdziła że starczy chodzenia po deptaku i nakłoniła nas na odpoczynek  na molo, to być może i nas by porozjeżdżał ten facet...
(Ta sytuacja już mocno za skrzepia się w psychice... Jedna decyzja, kilka minut, a tyle mogło się zmienić )
Ale spokojnie to jeszcze nie koniec...
Później nam się trafił  jakiś ćpun, który nie dojść że był natrętny to jeszcze na domiar złego 10 min później pobił obcą kobietę. A na sam koniec naszego pobytu w Sopocie gdy poszliśmy na romantyczny spacer we dwoje spotkaliśmy pana o imieniu Adam, który przysiadł się do nas. Opowiadał że dzień wcześniej wyszedł z więzienia... a kto zgadnie za co drogi Adam siedział ? Oczywiście z naszym pechem urlopowym nie mógł za nic innego siedzieć tylko za zabójstwo...zabił swojego przyjaciela. Niezły zbieg okoliczności... ale żeby tylko to... po tym jak stwierdził że z Moim tworzymy  fantastyczną i idealną parę, stwierdził że jeśli Mój coś spi.....i to wtedy on go wywiezie i zakopie w lesie....
I gdybym miała zatytułować ten wyjazd to by nosił nazwę "Oszukać przeznaczenie"
A Ty ile razy oszukałeś/aś przeznaczenie ? Chętnie posłucham waszych historyjek.
Jeszcze zdarzyło się kilka takich sytuacji przez , które mnie tak długo nie było.... Ale to już wam opowiem kiedy indziej... Pozdrawiam was Cieplutko i zapraszam do odwiedzania mojego bloga :)     

środa, 7 stycznia 2015

Ponowny powrót

Mówię cześć.  Dawno mnie tu nie było. Dawno nie pisałam.  Ale powracam bo za wami było mi tęskno. Postaram się teraz wszystko nadrobić.  W takim razie do zobaczenia w następnym wpisie.