piątek, 29 stycznia 2016

Konkurs nie walentynkowy

Witajcie dzisiaj mam dla was konkurs...
Konkurs pod wiele kryjącą nazwą kochaj zawsze...
Kochaj zawsze dlatego że zaraz się zbliża dzień w którym jest wielkie BOOM na miłość....
Moim zdaniem nie chodzi przecież o to żeby tylko w jeden dzień mówić sobie czułe słówka, obdarowywać się kwiatkami, czekoladkami i tym podobnymi....
Tak powinniśmy się zachowywać zawsze, to znaczy...
Gdy Twoja połówka ma gile po kolana...
Gdy Twoja połówka wraca z pracy...
W środku nocy gdy się przebudzisz...
Podczas jedzenia spaghetti (zawsze się człowiek ubrudzi)...
Koniec z tymi przykładami zawsze to zawsze i już...
Dlatego też w konkursie - kochaj zawsze... 
Do wygrania jest nagroda niespodzianka...
Zasady są proste...
1. Polub fanpage jatolubiee (Link do fanpage)
2. Zaobserwuj mój blog ...
3. O powiedź śmieszną miłosną historie... 
4. Podaj e- mail do kontaktu w przypadku wygranej (ewentualnie możesz wysłać e-mail na mojego maila lub na mój fanpage lub po prostu pilnować wyników konkursu)

Wygrywa osoba z najlepszą historią...
Konkurs trwa od dzisiaj tj. 29.01 do 10.02...
Wyniki konkursu ogłoszę 14 lutego...
Więc do dzieła kochani konkurs zaczynamy za 3, 2, 1....


5 komentarzy:

  1. Mojego chłopaka poznałam jakieś 2 i pół miesiąca temu. Wszystko to za sprawa wspólnego znajomego .. Razem z kolegą woził się po mieście .
    A ja z koleżankami lubiliśmy chodzić po mieście . Pewnego dnia wypatrzył mnie i mu się spodobałam ...I zaczął jeździć ciągle obok mnie , nawet jak
    przejeździał obok mnie to oplułam mu samochód łupinką od słonecznika, która została na szybie i musiał ją zdejmować .. .
    Ale ja miała to gdzieś i nawet nie zauwazałam go .. Wspólny kolega powiedział jak mam na imię i połowę mojego nazwiska .. Pewnego dnia
    wchodzie na fb i widzie ,że mam wiadomość , jak się okazało ,że była od niego ... Odpiałam czy się znamy , a on odpisał mi ,że nie ale
    możemy sie poznać ... Napisałam mu ok , spoko i się zapytał co robie za 20 minut ( a był to godzinna 20.20).. Odpisałam że idę nie długo po
    mamę na dworzec ... To on na to "czy może mi towarzyszyć do dworca " , powiedziałam że dobrze .... A on zdążył się ubrać w 5 minut i w ciągu 10 minut
    przyjśc z jednego końca do drugiego końca miasta pod mój dom i czekał na mnie jeszcze około 10 minut ...Gdy byłam już na klatce to zadzwonił
    jakiś nieznajomy numer ,a okazało się że to jego , ale nie wiedziałam skąd miał mój numer telefonu ... Ale jak się okazało wziął go
    wcześnie od mojej koleżanki , która dała naszemu wspolnemu koledzie ... Odprowadził mnie do stacji i staliśmy tam jeszczze 25 minut (przy wspólnej rozmowie )
    po czym zadzwoniłam do mamy i się zapytałam gdzie jest . Ona powiedziała że już w domu bo wcześniej przyjechała ..po wiadomości od mamy odprowadził mnie do domu.
    Spotkaliśmy się kilka razy jeszcze... Pewnego dnia ponownie zadzwonił do mnie o spotkanie a, ale ja odpowiedziałam mu , że to nie ma sensu bo nie mamy o czym
    rozmawiać itp... Przez pare dni sobie odpuścił , ale wciąż jeździł obok mnie specjalnie .. Aż któregoś dnia sobie powiedział ,że musię być jego dziewczyną i
    wpadł na pewien pomysł .. Pewnego dnia jeździł po mieście tak aby przy mnie złapała go policja ,ale nigdzie nie widział mnie .. Nagle złapała go policja za nie
    zabięte passy ...Ale nigdzie mnie nie było widać więc postanowił , że to bedzie przedłużał ... Policjaci gdy już wszystko sprawdzili i zaczeli powoli wypisywać
    mandat to się zapytali "czy go przyjmuje ,czy nie " , a on odpowiedział żeby mu dali czas na pomyślenie .. Ale ciągle się rozglądał czy ja przypadkiem nie ide ale
    mnie nadal nie było widać aż w końcu pojawiłam się z koleżanką tam gdzie go złapali .. I podział szybko do policjantów , że przyjmuje żeby ja widziała jak go dostaje
    do ręki .. I widziałam .. Oczywiście mnie to zaciekawiło i napisałam do niego od razu sms ... On mi odpisał ,że jak się spotkamy to mi opowie ...Więc się spotkaliśmy
    następnego dnia i nawet wtedy dostał następny mandat za to samo ...I od tamtej pory zaczeliśmy się stale spotykać ale nie byliśmy jeszcze parą chociaż po 6 tygodniach
    zapytał mnie o chodzienie , ale ja u nic nie odpowiadywałam na te pyatnie .. Nawet nie byliśmy parą kiedy pierwszy raz się pocałowaliśmy w parku ... Był przy tym nawet
    ten kolega .. A także chciał się popisać przy nim , a także sprawdzić co odpowiem gdy powie do mnie co kochanie .. Ale oni we dwójkę się zdziwili bo nie oczekiwali takiej
    odpowiedz: " nie mów do mnie tak bo nie jesteśmy na kochanie .." i w taki sposób go zgasiłam ... A on do mnie : "ale bedziemy co ? " i wtedy mu odpowiedziałam ,że zobaczymy ..
    Po jakiś 4 dniach gdy pojechaliśmy zawieść koleżance papierosa , powiedziałam tak ale to on poprosił ją żeby mnie namówiła , żebym się zgodziła aż wkońcu się zgodziłam ....
    I w ten sposob musiał praktycznie czekać aż 7 tygodni żebym się zgodziła ... I tak właśnie się poznaliśmy ....



    Kinga_1996@vp.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. Poznałam mojego męża w grze World of Warcraft.
    Było to tak.
    Zalogowałam do gry pewnego pięknego poranka jak zwykle chcąc przejrzeć skrzynkę pech sprawił że było to na starej postaci więc na nią weszłam i nagle pojawił się on - Nocny Elf ! Napisał do mnie, że kolega powiedział mu o mnie, że gra w tą gre prawdziwa dziewczyna :D Dla mnie było to szokiem bo znałam kilka dziewczyn a z roku na rok coraz więcej ich jest ale do rzeczy, przelogowałam na swoją nową postać i tak się zaczeliśmy spotykać (w wirtualnym świecie) Woził mnie motorem, pomagał podnosić doświadczenie w grze itp itd :) Pewnego dnia wpadliśmy na pomysł spotkania przyjechał do mnie 300 km :) a potem mama mnie załadowała do samochodu "na miesiąc na wakacje" do niego ale tak na prawde załadowała cały mój dobytek i już u niego zostałam ;) Pokochał mojego syna tak jak i mnie i razem tworzymy bardzo zgraną rodzinkę, troche jak ogień i woda bo gdy ja wybucham to on gasi pożar :D W każdym bądź razie w mojej opowieści najśmieszniejsze jest chyba to, że tak jak w dowcipach poznałam teściową która okazała się żmiją i po 2 latach nerwicy w końcu wziełam sprawy w swoje ręce uratowałam siebie syna i męża przed nią i wróciłam do swojego miasta :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a mój email: patusia1230@gmail.com pozdrawiam :D

      Usuń
  3. W moje łaski mój obecny mąż wkupił się szybko. Wystarczyło kilka bukietów kwiatów, trochę czułych słówek, nieco wytrawnego Merlot i nieco więcej niż nieco samodzielnie gotowanych kolacji. Poszło jak z płatka...
    Gorzej było z moim 4 - letnim wówczas synem. Chcąc go sobie zjednoczyć, postanowił pochwalić się swoją hodowlą patyczaków.
    - "A wiesz, że mam robaki?" - zapytał go pewnego popołudnia. Zapytał go W WINDZIE przepełnionej LUDŹMI :) Od tamtej pory "pan owsik i jego patyczaki" to nasza najlepsza historia...

    OdpowiedzUsuń
  4. JHistoryja prawdziwa, brutalna i piękna okraszona tym i owym:)

    Ma historia miłosna jest nietypowa! Wiec mi tu ten tego bez schematów ( bez smiacia się ze mnie:))
    Po trudach lat podrywach i całowania mnie po rączkach całą młodość, noszenia na rękach na tancach i szacunku i adoracji przeslicznej jakiej życze kazdej dziewczynie na tej ziemi by w zdrowy sposob nasycila swa próżność... to trafily mi sie dwa związki- mialy byc i byly śmieszne- córa jednego mnie woziła w wózku w Tesco(mialysmy identyczne dziecko wewnętrzne do zabawy skore i bawieniem sie chwilami życia)pozniej drugi związek ktory dzieliłam z Nim oraz jego krolikiem Marianem!Genialny gość.Ale związek ostatni sie nie udał i byl tak nieśmieszny ze aż coś mnie bierze!! I wypaliłam sie z całym swoim pieknym wariactwem wesołością, zabawami dzieciaków,szukaniem spontanu takiego niewinnego..wszystko prysło- dziad mnie dobił!:))Więc na koniec hecy zyciowej trwajacej 10 lat rzeczę przeto--- KOTA!!!! ZACZELAM SIE DRZEC ROZAPCZLIWIE I NERWOWO - koteł ! kota kota! i pojechalam po kota z ogloszenia do utopienia.Zejrzalam go i serce szybciej zabiło!Mój Ci on Szatan!(a w istocie draństwo małe czarne jak murzyn nocą):))ahhaha i tak sie zaczeło.Kot sprawil ze zerwalam wyniszczajacy zwiazek , na poczatu z urazu do facetów myslalam ze to kotka! Ale potem sie okazało ze to jednak SZATAN! Słuchaj co onn wyrabia!Biega za mną jak dzika wietnamska świnia! jest mega wierny Jak go wołam z domu to przybiega nawet z około 2 km!Biegnie na mą cześć i z teśknoty mega szybko jak seter angielski!!Szo! Chodze z nim po wsiach i ludzie sie pytaja czemu on jak pies! Nic nie kapują! On jest moim bodyguardem! To moj ukochany!Co noc jak jeszcze mieszkalam z eks.. czekal budzil sie z najglębszego snu... zawze w sekundzie az ja skonczylam w necie czytać albo robic zdjecia i szedl wiernie klaść mi sie na jamochłon, ewentualnie na polik.Nie było nocy zeby nie oddał mi czuwania- szok!Czesto wzdycha jak człowiek na głos a raz sie poplakalam bo mysle kim Ty jestes.... i patrzal mi w oczy ta dlugo jak człowiek, ze zrozumialam ze cos jest nie tak... I dalam zapytanie sobie do snu kim jest ten kot... I dostalam odpowiedz... to gość który mnie urzekł życiowo ale nie było nam dane byc razem..Teraz roumiem ze z żcyzliwosci do mnie on go posłał byc moze albo to uwięziona dusza męzczyzny w kocie.Nie ma normalnej opcji by to bylo moje dziecko z tamtego wcielenia czy siostra.To wyrazna milośc i nieludzka empatia...
    On mnie zmienił..i uratował życie tez...Az sie zafrasowałam...wzruszyłam

    Takze Moj Ci on Szatan! Wcielenie milosci!I rekompensuje mi do bólu kości calą niemilosc od mezczyzn.
    Bam ciach! koniec mych wzruszen.Uh!

    majajaga@gmail.com
    Majeczka (Maja Folek)

    OdpowiedzUsuń

Dzięki waszym uwagom, ocenom, oraz podpowiedziom będę wiedziała jak rozwijać bloga. Więc komentujcie.