środa, 28 września 2016

Kracie Popkin Cookin - Ramen z pierożkami kreatywne słodycze

Popin Cookin są to urocze zestawy do samodzielnego wykonania słodyczy, są to zestawy jedyne w swoim rodzaju (rozwijające zdolności manualne).
Produkty te zostały stworzone przez Japońską firmę Kracie, ceny takich zestawów wahają się na allegro między  21 zł - 106 zł, mój zestaw (ramen z pierożkami) wraz z przesyłką kosztował ok. 40 zł.
Folia w, której był zestaw miała 14 cm x 19cm, tak naprawdę przed otworzeniem nie wiedziałam czego mam się spodziewać :D
Co gorsza etykieta była cała po japońsku, jedynie coś nie coś dowiedziałam się z obrazków (ale i tak zerknęłam na filmik jakiejś zagranicznej youtuberki, żeby móc prawidłowo zrobić ten test)  
W środku znalazłam, saszetki w trzech kolorach , plastikowy widelec, wykałaczkę w przezroczystej folij, kwadratową folię z nadrukami oraz plastikowy pojemniczek z przegródkami.
Ponadto do zaczęcia zabawy potrzebowałam jeszcze nożyczek, wody no i ja wzięłam sobie jeszcze pomocnika Danbo.
Pierwszą rzeczą, którą zrobiłam to porozcinałam nożyczkami plastikowy pojemniczek wzdłuż linii (gdyby nie wcześniej obejrzany filmik tego bym nie wiedziała :D).
Następnie wzięłam białą kostkę, była dosyć twarda, pod wpływem ciepła zaczynała mięknąć a w ustach się rozpuszczała. W smaku przypominała gumę rozpuszczalną, również tak samo pachniała. 
Kostkę podzieliłam na trzy równe części, jedną z tych części podzieliłam jeszcze na pół i według wzoru na kwadratowej folii zrobiłam dwie małe kulki.
A z pozostałych części również na folii zrobiłam placki na farsz.
Następną czynnością było zrobienie pierożków, do tego zadania potrzebowałam wcześniej przyrządzonych placków, saszetki z czerwonym nadrukiem oraz formę do pierogów.
Na formę położyłam placek i do niego wsypałam połowę zawartości saszetki (pamiętajcie, żeby nie żałować "farszu", bo ja w pierwszym pierogu pożałowałam, pieróg był chudy a na koniec trochę zawartości saszetki zostało).
Zawartość saszetki pachniała colą, brązowe groszki a'la mięso były lekko musujące bardzo podobne do herbat rozpuszczalnych i smakowały jak cola, zielone kuleczki a'la groszek były twarde, lekko słodkie, przy próbowaniu nie wyczuwałam konkretnego smaku.
Gdy już mamy gotowe pierożki możemy przejść do przyrządzania "zupy".
Do przyrządzenia "zupy" potrzebowałam : wodę, saszetkę z brązowym nadrukiem, widelec oraz miskę.
Fajnym rozwiązaniem w miseczce jest pokazanie poprzez poziomą linię dokąd mamy wlać wodę.
Do miseczki z wodą wsypujemy zawartość saszetki i mieszamy widelcem dopóki się wszystko nie rozpuści. Saszetka brązowa w środku ma sypki proszek a'la bulion, który smakuje jak tania cola z cytryną. Gdy "bulion" jest już gotowy czas na przyrządzenie "makaronu". 
Do tego potrzebowałam folię , wykałaczkę, pojemniczek,wodę, pomarańczową saszetkę oraz niezastąpiony widelec. Również w tym pojemniczku była pomocna linia, do tej linii wlałam wodę a następnie wsypałam całą zawartość saszetki i mieszałam widelcem do czasu powstania a'la musu.
Pomarańczowa saszetka miała w środku bezwonny biały proszek, wręcz puder. Po połączeniu z wodą kolor zmienił się na żółty a proszek stał się bardziej konsystencji musu. Po spróbowaniu "makaronu" wyczuwałam delikatną nutę cytryny i bardzo mocny akcent "pudru". Żeby powstał makaron powstałą papkę wsadziłam do wcześniej przedziurawionej folii i wycisnełam do "bulionu".
Zabawa powoli dobiegała końca do mojego dania brakowało jeszcze jajka i ciastka (dla mnie to wygląda jak ciastko).
Żeby zrobić jajko i ciastko wzięłam dwie białe kulki, foremkę.
 Kulki odcisnęłam w foremce, wzięłam wycisnęłam w odpowiednie miejsca mus i wsadziłam do zupy.
Cała zabawa trwała, gdzieś tak godzinę, moja potrawa wygląda apetycznie :D.
Pierożki bardzo mi smakowały, fajnie się te składniki połączyły, nie było za słodko.
Natomiast co do zupy to jedyne co mi smakowało to "bulion", dla mnie ten pudrowy mus zepsuł wszystko z czym był połączony. Myślę, że jeszcze kiedyś zakupię jakiś zestaw Popkin Cookin, bo bardzo dużo radośći mi sprawiła zabawa w słodyczowego kucharza :D
Może  kiedyś trafię na coś bardziej hardcorowego  :D
Większość tych czynności , które wykonałam podczas robienia potrawy były łatwe, ale i tak myślę że te zestawy są skierowane dla starszych dzieci.
Tak na koniec chciałam jeszcze dodać, że mój pomocnik Danbo stwierdził, że nie będzie już ze mną współpracować :D

P.S. Tak wygląda miejsce po uczcie :D 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dzięki waszym uwagom, ocenom, oraz podpowiedziom będę wiedziała jak rozwijać bloga. Więc komentujcie.