czwartek, 3 listopada 2016

Po burzy świeci słońce

Witajcie Kochani, jak to w życiu bywa gdy jednego dnia sprawa wydaję się być beznadziejna to następnego dnia gdy się na nią spojrzy po raz drugi już nie jest taka straszna. 

Tak właśnie u mnie było, pomimo tego że nadal jest mi w głębi duszy przykro to biorę się do kupy i idę dalej.  Dzisiaj  pierwszy raz od jakiegoś czasu z Kotkiem mieliśmy rozwód obiadowy on spożywał pierogi ruskie a ja postanowiłam przyrządzić sobie spaghetti. 
Wiecie co jest w tym najśmieszniejsze ? 
Że gotując tą potrawę tylko dla siebie rozgotowałam makaron, mięso przesmażyłam a sosu nie dało rady spaprać ponieważ był ze słoiczka. Dochodzę do takiego wniosku, że jeśli gotuję dla kogoś wtedy staram się i dania raczej wychodzą dobre i udane natomiast gotując dla siebie gotuje jak bym miała to podać śmietnikowi.
 Kilka dni temu miałam dosyć śmieszną sytuację, bardzo chciało coś poczytać więc wzięłam jedną z książek, które wypożyczyłam z biblioteki i zaczęłam czytać.
Po ok. 15 stronie zorientowałam się, że tą książkę przeczytałam już jaką pierwszą...
Baaa poszłam o krok dalej i napisałam o niej post :)
Tak to jest jak się jest zakręconym jak słoik po dżemie :)
Dzisiaj wypożyczyłam kolejne trzy tytuły, które już czekają na przeczytanie.
 Oczywiście odczuciami na pewno się z wami podzielę.
Czy w waszych rejonach też padał śnieg ?
U nas śnieg nie był prawdziwym filmowym śniegiem tylko taką pochluptajka ale co najważniejsze śnieg obudził we mnie ducha świąt :) Już nie mogę się doczekać tych wszystkich świątecznych wyzwań :) W momencie śnieżnego podniecenie nie możemy zapomnieć o zmianie opon :)
Kochani trzymajcie się cieplutko do usłyszenia jutro :) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dzięki waszym uwagom, ocenom, oraz podpowiedziom będę wiedziała jak rozwijać bloga. Więc komentujcie.