czwartek, 17 listopada 2016

Wiem co mówię

Kochani to znowu ja :) 
W Orange wyszła dosyć śmieszna sytuacja, mogłam tej sytuacji zapobiec ponieważ kiedyś już miałam podobną akcję.
Opowiem Wam najpierw o tej akcji co kiedyś się wydarzyła. Kupiłam do domu żarówki energooszczędne oczywiście dostałam na nie gwarancję. Po jakiś miesiącu użytkowania żarówka zgasła i już się nie zapaliła. Oczywiście mocno się wkurzyłam poszłam z ta żarówką z powrotem do sklepu mówię co jest grane. Pan mówi, że sprawdzimy co i jak, następnie wkręca żarówkę w gwint i okazuje się, że żarówka świeci. Pan z wielkim uśmiechem na twarzy mówi czy sprawdziłam żarówkę na innym gwincie bo mu się zdaję, że tamten gwint może być przepalony.  Przeprosiłam za zaistniałą sytuację i sruuu do domu poszłam, sprawdziłam oczywiście żarówkę w innych gwintach (oczywiście działała :))).
Wracając do Orange, wczoraj dostaliśmy drugą kartę do mojego telefonu ponieważ Pani pomyliły się numery i zamiast nową dać Kotkowi to nową dała mi. Po tym incydencie powiedziała, że być może będzie trzeba kartę moją wymienić na tą nową. Gdy wróciliśmy do domu patrze, że moja stara karta nie działa, włożyłam tą nową również nie działała. Po tych nieudanych próbach wzięłam kartę z powrotem wsadziłam do takiej plastikowej ramki i dzisiaj wybraliśmy się znowu do Orange. Pani mi powiedziała, że musiałam złą kartę wsadzić, ja mówię że dobrą, Pani mówi ale karta nawet nie była wyciągnięta z ramki (oczywiście na nic były moje tłumaczenia), w pewnym momencie mówię zdezorientowana, że numer mi nie działa i nie wiem jak to zrobić więc proszę o pomoc. Pani wzięła telefon rach ciach i już wszystko działało. Kończę już dzisiaj z tym moim monologiem trzymajcie się cieplutko do usłyszenia jutro.    

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dzięki waszym uwagom, ocenom, oraz podpowiedziom będę wiedziała jak rozwijać bloga. Więc komentujcie.