Bez kategorii

Czas palulu bo jutro ważny dzień

By on 31 października 2016
Witajcie Kochani, dzisiaj będąc w sklepie usłyszałam, że dwie dziewczynki nigdzie nie mogły dostać czerwonego spożywczego barwnika. Zastanawiam się czemu jest tak ciężko jest on dostępny. 
Ta sytuacja raczej nie jest spowodowana szałem Halloweenowym. Ponieważ gdy ja jakieś czas temu szukałam  czerwonego barwnika również go nie mogłam dostać. 

 Uwierzycie lub też nie ale dzisiaj na działce Gugis znalazła ostatnie truskawki tego sezonu. 
Po skosztowaniu muszę stwierdzić, że nawet w małym stopniu nie smakują jak te w lato ale podnieca mnie fakt, że jem je o tej porze roku z ogródka. 
Jutro bardzo ważny dzień, święto tych wszystkich, których już nie ma z nami. 
My na cmentarze jedziemy o ósmej rano do rodziny a później wieczorem postawić kilka zniczy osobą u, których nic się nie pali. Jutro większość z Was również odwiedzi swoich bliskich, w ten dzień pamiętajcie, żeby uważać na drogach. Nikt z nas nie chce przez nieodpowiedzialną jazdę znaleźć po drugiej stronie życia. 
Tym oto zdaniem kończę dzisiejszy post.
Trzymajcie się cieplutko i uważajcie na drodze. 

Continue Reading

Bez kategorii

Mój sposób na straszną dynię Halloweenową

By on
Właśnie dzisiaj w wielu krajach dzieci przygotowują swoje straszne stroje.
Oprócz stroi w ten dzień również przyozdabiane są domy, mieszkania, podwórka.
Idealnie na tą okazję są własnoręcznie wydrążone dynie.

Dzisiaj po raz pierwszy patroszyłam swoją pierwszą dynię, była to bardzo fajna zabawa.

Do wykonania swojej strasznej dyni potrzebujesz:
* Dyni (oprócz dyni możemy wykorzystać ananasa, mandarynkę, pomarańczę)
* Nóż lub specjalny zestaw do wycinania i patroszenia dyni (taki zestaw jest do kupienia w Polo Markecie za ok. 8 zł)
* Jakiś mazak lub gotowy wydrukowany szablon do wycięcia (TUTAJ przykładowe szablony)
* Jakieś urządzenie do wyciągana miąższu (u mnie była to łyżka, ale również może być nakrętka czy coś podobnego)
* Świeczka typu podgrzewacz
Na koniec potrzebujemy czasu i dobrego humoru (mi z pomocą Kotka dynia zajęła dwie godziny). 
Następną czynnością jaką musimy wykonać jest narysowanie szkicu twarzy i „kapelusza” (naszym szkicem nie musi być twarz, może to również być postać z bajki czy jakaś straszna sceneria w tej czynności mam tutaj ogromne pole do popisu). Osoby, które mają szablon wydrukowany powinni przytwierdzić go do dyni np. za pomocą taśmy klejącej dwustronnej następnie przy szablonie ciąć. 
Obrysowujemy linie „kapelusza” bierzemy nóż i wkładamy go pod skosem, dzięki temu później łatwiej i bezpieczniej dla naszej dyni podniesiemy kapelusz.  
Gdy pojawi się problem z wyciągnięciem kapelusza to najpierw sprawdźcie czy linie są dokładnie poprzecinane. Jeśli są to łapiemy za ogonek dyni poruszamy delikatnie w prawo w lewo do przodu do tyłu i podnosimy do góry ( w tym momencie powinno się już udać).    
Tak u mnie wyglądał wyciągnięty „kapelusz”, wiszący miąższ wycinamy (ja po wycięciu jeszcze umyłam czapeczkę pod zimną wodą, dzięki temu zmyłam resztki flamastra, którego użyłam do odrysowania linii).
  
Gdy już pokonałam według mnie najłatwiejsze zadanie przeszłam do wykrojenia twarzy. 
W miejsca, które są całe pomalowane na czarno w początkowym zamierzeniu miały mieć tylko ściągniętą skórkę. W trakcie cięcia okazało się, że dynia ma za dużo zębów (w trakcie bez problemu nadmiar usunęłam). 
Gdy wycinamy ten główny wzór trzeba uważać, żeby za bardzo nie pojechać nożem (lepiej jest kilka razy nożem w jednym miejscu ciąć niż później się martwić jak ukryć za dalekie cięcie).  
Tak moja dynia wyglądała chwilę po wycięciu wszystkich elementów. Żeby to jeszcze bardziej dopracować później po wyciągnięciu miąższu metalowym pilniczkiem nadałam dokładniejszy kształt w miejscach ciężko dostępnych. Korzystając z noża całe te wycinanie nie jest do końca bezpieczne dlatego jeśli macie okazję to myślę, że warto kupić taki zestaw do dyń (po cięciu dyni mam skaleczony palec :)). Gdy mamy cały wzór wycięty bierzemy się za tak naprawdę najbardziej czasochłonną czynność czyli wyciąganie miąższu. Przy tej czynności powstaje największy bałagan.
Przy wyciąganiu wnętrzności dyni musimy uważać, żeby nie uszkodzić naszego wzoru.
Gdy już środek był czysty wzięłam dynię opłukałam pod zimną wodą i następnie wytarłam ją w środku i na zewnątrz ręcznikiem papierowym. 
Przeczytałam gdzieś w internecie, że możemy wydłużyć czas „świeżości” naszej dyni poprzez natarcie ją w środku octem (ta metoda ma minus ponieważ będzie śmierdziało).
Nie powinno się stawiać dyni na meblach lub papierze ponieważ może poprzez nagrzanie się uszkodzić meble. Tak na wszelki wypadek nie zostawiajcie zapalonych dyni gdy Was nie ma w domu. Moja gotowa dynia wygląda moim zdaniem fajnie, jak na pierwszy raz.  
Pamiętajcie, że nawet jeśli dynia po wypatroszeniu i cięciu Wam się nie podoba to spróbujcie jeszcze ją zapalić, jej wygląd gdy się pali zmienia się diametralnie. 
Jeśli dzisiaj powstało Twoje dyniowe arcydzieło masz je na zdjęciu i chcesz się nim pochwalić, śmiało pokaż mi ją na facebooku lub emajlem:) 
P.S. Wszystkim tym, którzy wybierają się na połowy cukierkowe lub też na jakąś zabawę Halloweenową życzę miłej zabawy 🙂

Continue Reading

Bez kategorii

W stronę słońca

By on 30 października 2016
Witajcie Kochani, jak można było zauważyć w Warszawie mieliśmy problem z internetem.
Dlatego też postów nie przybywało i to co sobie zaplanowałam najzwyczajniej w świecie legło w gruzach. Przyznam się, że jestem zła na siebie, że nie podołałam.

Miałam do wyboru napisać trzy Halloweenowe posty, które bym pisała po łebkach i nie dawała do nich swojej osobowości. Dlatego posty Halloweenowe w tym roku zostają odwołane, przepraszam Was za to bardzo. Ponieważ już kupiłam dynie to jutro możecie się spodziewać posta dotyczącego cięcia dyni. W Warszawie spędziliśmy parę fajnych dni. Był cmentarz, była rodzina, naprawdę mile spędzony czas. Również droga w dwie strony minęła nam bardzo sympatycznie i wesoło.

Na dzisiaj to już koniec, do usłyszenia jutro 🙂 

Continue Reading

Bez kategorii

Brain Blasterz – Cukierki ekstremalne

By on 27 października 2016
Już od jakiegoś czasu interesuje się słodyczami ekstremalnymi, przeglądam, oglądam , rozmyślam i właśnie dzisiaj z okazji, że udało mi się kupić słodycz hardcorowy w stacjonarnym sklepie mam dla Was jego recenzję (zapraszam do czytania). 

Brain Blasterz kupiłam w sklepie Stokrotka, wcześniej w żadnym innym sklepie nie widziałam tego produktu. Opakowanie 48 gramowe kosztowało 4,99 zł, w pudełeczku o tej wadze mieści się czternaście ekstremalnych cukierków. W czterech smakach tj: jagody, jabłka, cytryny i arbuza na chwilę obecną tylko spróbowałam cukierka o smaku arbuza 🙂
Firmą, która jest odpowiedzialna za stworzenie tych cukierków jest  Brain Blasterz. 
Asortyment jest naprawdę interesujący, cukierki, żelki, lizaki, płyny, gumy, groszki. 
I co najlepsze wszystko jest utrzymane w ekstremalnej tematyce kwaśności, dla fanatyków takich słodkości jest to idealna marka. 
Strasznie ubolewam nad tym że te słodycze są tak ciężko dostępne.
Na spodzie pojemniczka jest papierowa „instrukcja” w której jest napisane, że jeśli zjemy więcej niż jeden cukierek w krótkim czasie to te cukierki mogą spowodować podrażnienie jamy ustnej.
Mnie po jednym cukierku szczypał język tak samą jak po zjedzeniu całej cytryny (oczywiście bez skórki). Przez to, że cukierek jest tak brutalnie kwaśny nie nadaję się dla małych dzieci.  
Niestety składu tych cukierków nie mogę Wam podać bo papierową instrukcję wraz ze składem wyrzuciłam do śmieci (a myślałam, że skład jest umieszczony na zdjęciu powyżej).
Jak już wcześniej pisałam próbowałam cukierka o smaku arbuza, po tej konsumpcji mogę powiedzieć, że cukierek ma trzy fazy kwaśności.
 Pierwsza jest odczuwalna od razu jak wsadzimy cukierka do buzi, tą kwaśność mogę porównać do gumy shock.
Druga faza uderza po czasie gdy się przyzwyczaimy do fazy pierwszej zdaję mi się, że ta kwaśność jest podobna do tej pierwszej. 
Później następuje przyjemna słodycz, która przy wcześniejszej kwaśności jest nie do opisania. 
Trzecia faza kwaśności pojawia się na prawie samym końcu cukierka, jest lekko musująca i jak dla mnie najbardziej kwaśna. Cukierek arbuzowy smakował jak arbuz.      
Nawet teraz gdy myślę o tych cukierkach to moje ślinianki szaleją. Przez to, że cukieraski są ekstremalne myślę, że na długo starczą 🙂
Po tych testach jestem bardzo mocno nakręcona na następne ekstremalne słodycze. 
Mam nadzieję, że w niedługim czasie będę mogła  kolejne takie szaleństwa spróbować. 

Continue Reading

Bez kategorii

Dzień przed wyjazdem

By on 26 października 2016
Witajcie Kochani, my dzisiaj cały dzień żyjemy dniem jutrzejszym.

Moja mama przypilnuje nam fretaski, mamy takie szczęście, że zawsze możemy na nią liczyć. 
Można powiedzieć, że mama na te kilka dni do nas się przeprowadza, fretaski szczęśliwe, my spokojni, mama zadowolona czego chcieć więcej. 
Najgorsze jest to, że jeszcze się nie spakowaliśmy, w sumie bardzo często pakujemy się na ostatnia chwilę i najczęściej na tym dobrze wychodzimy. Wyjeżdżamy jutro o dziewiątej rano a wracamy w sobotę również rano. 
Pomimo tego, że jutro wyjeżdżamy to posty na 99 % będą się pojawiać, jest tylko jedna sytuacja kiedy post się nie pojawi (jest to brak internetu). Ale miejmy nadzieję, że będę miała dostęp do internetu. Nie wiem jak będzie wyglądała sytuacja z Halloweenowymi postami, boję się, że przez brak czasu nie podołam (ale mam nadzieję, że pomimo pędzącego czasu uda mi się te posty stworzyć).  
Jutro przygotujcie się na post, który jest z kategorii ekstremalnych, mam nadzieję, że Wam się spodoba. Mam nadzieję, że Wam dzień minął dobrze na dzisiaj to już koniec tego posta.
Do usłyszenia następnym razem 🙂   

Continue Reading