Bez kategorii

Letnia Nowość od Tymbarka

By on 30 kwietnia 2017
Lemoniada od zawsze kojarzy mi się z gorącym i upalnym latem. W tym okresie mogłabym ją pić bez przerwy, nie ważne jest czy jest to lemoniada kupiona w sklepie czy robiona samemu.
 Po prostu uwielbiam ten kwaskowaty smak 🙂 Jak dla mnie czym kwaśniej tym lepiej (tak mają istoty, które cytrynę jedzą jak jabłko), dlatego też gdy w sklepie w okresie letnim pojawiają się napoje z magicznym słowem „lemoniada” muszę je spróbować. 
Jedne są smaczniejsze inne mniej, ale tych co mi mniej smakują jest naprawdę mało. 
Już od dwóch lat (może więcej, może mniej) Tymbark w kategorii lemoniad mnie zaskakuje.
 Ich marka już wypościła na rynek lemoniadę gazowaną i też nie, smaków było naprawdę sporo.   
W jednych się zakochiwałam a inne po prostu mi smakowały. Ostatnio po raz kolejny Tymbark mnie zaskoczył kolejną lemoniadową serią w uroczych kulkowych butelkach 🙂

 Prezentowane lemoniady kupiłam w Intermarche za 1,99 zł za 400 ml. Z półki sklepowej wzięłam dwa dostępne smaki tj. cytryna i malina oraz cytryna i mango, w internecie jeszcze dostrzegłam trzeci smak cytryna i limonka. Jak już wcześniej wspomniałam butelka ma bardzo przyjemny kształt i jest plastikowa. Standardowo pod nakrętką pojawiły się niezastąpione teksty, tym razem miałam takie tekst „bądź sobą” i ” jestem innym Tobą”. Pod koniec posta mam dla Was, krótka historyjkę dotyczącą pewnego tekstu z pod nakrętki Tymbarka 🙂
Pierwsza kandydatka to lemoniada cytryna i malina w pięknym wręcz neonowym kolorze. 
Wąchając napój wyczułam przyjemną delikatną nutę maliny natomiast w smaku bardziej przewyższa tutaj  smak cytryny.  Sam napój przez swoją lemoniadową kwaśność trafia w moje gusta      
Skład wygląda następująco:
woda, soki z zagęszczonych soków z: jabłek (11%) i cytryn (8,5%), cukier, sok z malin (0,5%) z zagęszczonego soku, koncentrat barwiący z czarnej marchwi, aromaty.
Druga kandydatka to lemoniada cytryna i mango o standardowym żółtym kolorze.  
Zapach słodki przypominający mango natomiast w smaku jest wyczuwalna kwaśność, która dla mnie w obu napojach jest fenomenalna.  Obie te propozycje będą smakować osobą, które uwielbiają kwaśny klimat.
Skład tutaj wygląda tak :
woda, sok jabłkowy (11%) z zagęszczonego soku, sok z cytryn (8%) z zagęszczonego soku, cukier, przecier z mango (1%) z zagęszczonego przecieru, witamina C, aromaty.
Obie lemoniady zaspokoiły moje kubki smakowe gdyby dodatkowo były jeszcze schłodzone wtedy doznałabym jeszcze uczucia orzeźwienia. Myślę, że lato spędzę często popijając właśnie te napoje.
Po raz kolejny Tymbark podtrzymał poziom i stworzył moim zdaniem fajny produkt. 
Tak na koniec wracając jeszcze do kapselkowej historii. Dwa może trzy lata przed zaręczynami gdy wybieraliśmy się nad jezioro Kotek na chwilę wyskoczył z samochodu do sklepu po coś do picia.
 Mi właśnie kupił Tymbarka, jeszcze w samochodzie odciągam zawleczkę patrzę a tam napis…
„Wyjdziesz za mnie ?” 
Jaki najfajniejszy tekst miałaś pod Tymbarkiem ?     
Wolicie słodkie czy bardziej kwaśne smaki ?

Continue Reading

Bez kategorii

Butelka na oliwę i ocet czyli super ozdoba i pojemnik w jednym

By on 28 kwietnia 2017
Wreszcie jestem na swoich śmieciach i dzięki rocznicowemu wyjazdowi naładowałam tak baterię, że śmiało mogę komuś przekopać ogródek a może nawet i pole 🙂 Gdy zbliżaliśmy się do naszej miejscowości z wczasowej parki przemieniliśmy się w parkę, nad którą krążyły chmury obowiązków.
Też tak macie ?
  Zaczęło się… Trzeba zrobić zakupy, trzeba to, trzeba tamto 
Zaczęliśmy od najprzyjemniejszego obowiązku czyli pójścia na zakupy. 
Wybór padł na Biedronkę, chodzimy po alejkach i nagle widzimy ją 🙂
Naszą starą miłość, serce szybciej zabiło a na twarzach pojawił się grymas w stylu kupmy to. 
Stary dozownik na ocet i olej był zupełnie inny, gdyby nie to, że nasz wymarzony kandydat kosztował ok. 80 zł raczej nie kupilibyśmy tego starego.    
Cenę, którą zobaczyliśmy w Biedronce zwaliła nas z nóg i pozwoliła spełnić to mini marzenie 🙂

Buteleczka firmy Ambition kosztowała 16,99 zł  i można ja kupić w trzech wzorach (przynajmniej w tej Biedronce były trzy wzory). Nie wiem kiedy w sklepie  pojawiły się one ale musiało to być niedawno. Co do samej ceny to dalej jestem w szoku ponieważ  zastanawiam się jak to jest  możliwe, że między sklepem a internetem jest taka różnica cenowa.
Na Allegro takie pojemniki najtaniej kupimy za 69 zł (plus do tego dochodzi przesyłka) jest to naprawdę ogromna różnica. Nie wiem czym to jest spowodowane czy lepszą jakością czy przeświadczeniem, że w internecie jest zawsze taniej. Nie wiem… 
W zestawie oprócz szklanego pojemnika dołączone są dwie zatyczki korkowe. Szkoło jest cienkie ale wydaje się być solidne . Szyjki od pojemnika są zakończone dzióbkiem.
Cały gadżet ciekawie wygląda jeszcze przed nalaniem płynów. 
Do buteleczki możemy wlać nie tylko oliwę i ocet ale np. sos sojowy, Maggi, olej.
U nas buteleczka w kształcie winogrona została wypełniona sosem sojowym ( ale po dłuższym namyślę sądzę, że lepiej sprawdziłaby się Maggi,której częściej używamy).
Druga komora została zapełniona octem spirytusowym (ładniej by to wyglądało gdyby zamiast octu pojawił się olej, oliwa lub przynajmniej ocet o jakimś delikatnym kolorze). 
Ale tak to jest jak zapełnia się buteleczkę pod wpływem chwili 🙂
Jedyny minus tego cacka jest to,że gdy szyjka jest zatkana korkiem to i tak  kapie z dziobka płyn.
Kotek  twierdzi, że to jest minus ja do końca nie mogę się zdecydować czy to jest minus czy też plus 🙂  A co Wy o tej sytuacji sądzicie, kapanie przy zamkniętych szyjkach to plus czy minus ?
Oczywiście starszy dozownik został umyty i schowany do szuflady myślę, że z moimi możliwościami jeszcze kiedyś będzie psikał octem.
Której z Was podoba się taki pojemnik ? 
Czy któraś z Was kupiła sobie ten pojemnik w Biedronce ? 🙂

Continue Reading

Bez kategorii

Ważny komunikat prosto z telefonu

By on 26 kwietnia 2017
Kochani czas leci a na blogu nie pojawiają się nowe posty. Już Wam tłumaczę co się dzieje, że tak się dzieje. Od miesięcy żyliśmy rocznicowym wyjazdem, w ten poniedziałek nadszedł dzień przed wyjazdem. Byłam tak nakręcone, że nie byłam w stanie napisać żadnego posta. Wszystko wróci do normy w piątek, wtedy też pojawi się nowy post.  Póki nie ma nic nowego to zapraszam Was do blogowych staroci 😏😊

Continue Reading

Bez kategorii

Pierwszy lód w tym roku czyli Kaktus w nowej osłonie

By on 21 kwietnia 2017
Będąc małym brzdącem pamiętam jak w letnie dni chodziliśmy z mamą do sklepu kupić lody. 
 Wybór zawsze padał na wodnego loda Kaktusa, uwielbiałam w nim tą polewę, 
Gdyby kiedyś Kaktus poszerzył  swój asortyment o czekoladę o smaku tej polewy to bym w takich ilościach ją jadła, że wypadłyby mi wszystkie zęby 🙂  Oczywiście do tej pory lubię czasami kupić sobie Kaktusa ale warto wspomnieć, że przez długie lata loda Kaktusa można było kupić tylko w jednym wariancie smakowym. Wszystko się ruszyło jakieś kilka lat temu i pierwszą nowością był Kaktus zielony, który nie do końca podbił moje serce. Następny w kolejce był Kaktus z długą polewą (prawie cały lód jest nią oblany) oczywiście ta wersja ze względu na polewę w 100 %  podbiła moje serce i podniebienie. Później przez długi czas znowu była cisza w Kaktusowych nowościach aż do dzisiaj. Dzisiaj będąc w Polomarkecie spotkałam czarnego Kaktusa i rożka Kaktusa. Po tym znalezisku nie zważając na pogodę zakupiłam rożka i z wielką niecierpliwością nie mogłam się doczekać konsumpcji Kaktusowej.  

 Rożek kosztował 2,99 zł za 110 ml, zdaje mi się, że Kaktus jest odrobinę mniejszy od rożka Biedronkowego. Już sam papierek, który jest w kolorystyce Kaktusa zachęca do „jedzenia”.
 Po ściągnięciu papierka ukazuje nam się zielony wafelek, który smakuje i pachnie jak zwykły wafelek. Dużym zaskoczeniem jest dla mnie góra, która nie dość, że wygląda ładnie dla oka to jeszcze naprawdę fajnie smakuje.  Nie jest to kopia standardowego Kaktusa ale jest tutaj połączenie  sorbetu truskawkowego z mixem cytrynowym. Całość jest obsypana czerwonymi drobinkami (smakują truskawkami) i nie zabrakło tutaj niezastąpionej polewy.  Oczywiście polewa smakuje tak samo jak w pierwotnej wersji dodatkowym plusem jest fakt, że spotkałam ją wewnątrz rożka.  
Jedząc tego rożka przypomniało mi się dzieciństwo, fajne jest to, że ten produkt przetrwał próbę czasu i nadal może cieszyć 🙂 Oczywiście na pewno spróbuję czarnej wersji Kaktusa i mam nadzieję, że za jakiś czas znowu zostaniemy czymś zaskoczeni.
Kto z Was jest już po spróbowaniu nowego rożka ?
Jakie lody były na czasie gdy byliście młodzi ? 

Continue Reading

Bez kategorii

Stary nowy płaszczyk czyli szybkie DIY

By on 20 kwietnia 2017
Moda co rusz się zmienia każda rzecz, która była kiedyś modna na pewno za jakiś czas wróci w odświeżonej wersji, Moja garderoba nie zawsze  jest na topie. Bardzo często tak mam, że to co jest modne dzisiaj mi dopiero podoba się za jakiś czas lub w ogóle. Ostatni trend jaki się pojawił w szybkim czasie podbił moje serce. Ten trend to ubrania i dodatki z haftem. Moim zdaniem rzeczy zdobione haftem są prześliczne i dodają folkowego klimat, w którym jestem zakochana (muzykę folkową kocham). Dlatego też gdy jakiś czas temu kupiłam w secondhandzie krótki fioletowy płaszczyk z zepsutym zapięciem wiedziałam co z nim zrobię. 

Niestety z pośpiechu nie zrobiłam zdjęcia jak ubranie wyglądało z zepsutymi zapięciami. Płaszczyk firmy Atmosphere kupiłam za sześć zł do tego w pasmanterii kupiłam dwie naszywki termo po trzy złote każda. 

Zepsute zapięcie a’la haczyk postanowiłam wymienić na napy. Przy tej czynności skorzystałam z pomocy znajomej, która pracuje w szwalni. Żeby zamontować takie zabezpieczenie nie trzeba mieć znajomej pracującej w szwalni wystarczy tylko kupić napownice za około 40 zł. 
Po usunięciu wcześniejszych zapięć na płaszczyku pozostały uszkodzone skrawki materiału (strzałki pokazują uszkodzenia). 
Cała robocizna (oprócz zamontowania nap) zajęła mi ok. 30 minut. Do przytwierdzenia naszywek użyłam żelazka, które ustawiłam na max. Podczas prasowania motyw zabezpieczyłam chusteczką higieniczną (mogłam materiałem ale nie chciało mi się szukać). Efekt  końcowy bardzo mocno mnie zaskoczył, oczywiście na plus.
Cała transformacja kosztowała mnie 12 zl. Biorąc pod uwagę, że teraz na czasie jest haft to za taką kurtkę/płaszczyk musiałabym słono zapłacić. Dzięki takim naszywką w szybki sposób możemy odmienić nasze stare ubrania. Będąc przy temacie naszywek warto wspomnieć, że w sklepie możemy dostać dwa rodzaje : naszywka termo (gdzie pod spodem ma ona klej i za pomocą żelazka przytwierdzamy ją do tkaniny) naszywka bez kleju (gdzie za pomocą igły i nitki lub maszyny do szycia przyszywamy ją do materiału). Każdy wybierze metodę idealna dla siebie. Kończąc powoli już ten post stwierdzam, że jeszcze nie raz sięgnę po naszywki i coś z garderoby sobie ulepszę 🙂
Jak Wam się podoba efekt końcowy ? 
Co sądzicie o takich przeróbkach ? 

Continue Reading