Bez kategorii

Motyw flaminga na przedmiotach + Trzecie urodziny bloga

By on 31 maja 2017
Motyw flaminga na przedmiotach

Trzy lata temu 31 maja na blogu pojawił się pierwszy post. Z tej okazji miał dzisiaj wystartować konkurs, który z przyczyn wyższych musi zostać przełożony na 11 czerwca.

Właśnie tego dnia możecie spodziewać się startu urodzinowego konkursu. Ale spokojnie, życie się nie kończy na konkursach i dzisiaj mam dla Was post, który będzie dotyczył przedmiotów z motywem flaminga.

Continue Reading

Bez kategorii

Donut inspirowany Oreo z Biedronki

By on 30 maja 2017
Kiedyś doughnuts były nam bardziej znane z amerykańskich filmów i bajek,  można je było spotkać w takich produkcjach jak Simpsonowie, Muppety czy Miss Agent. Teraz już w większości marketów można spotkać różnokolorowe donuty. Mniej kolorowym krewnym doughnuts jest nasza oponka, różnicę dostrzeżemy patrząc na wykończenie ponieważ amerykański pączek z dziurką jest bardziej z tuningowany niż nasz skromna oponka. 
Muszę się przyznać, że wcześniej nie do końca rozumiałam fenomen donutów sądziłam, że jest to mocno przesadzona forma pączka. Przez to też dość długo ich nie kupowałam  i byłam wierna naszym pączkom. Aż do momentu gdy będąc w Biedronce zobaczyłam go, donuta w stylu Oreo. 

Wyglądał naprawdę interesująco, pierwsze skojarzenie jakie mi wpadło go głowy to słowo kosmos. 
Trzeba mu przyznać, że wyglądem przypomina troszkę drogę mleczną 🙂
Jak już wcześniej wspomniałam donut został kupiony w Biedronce i kosztował 1,99 zł.
Taka cena jak za tak wypasionego „pączka” myślę, że jest przystępna. 
Na wierzchu są rozsypana ciasteczka Oreo, nie są tak chrupiące jak normalne ciastka ale może to być spowodowane tym, że przez kilka godzin stoją otwarte i wilgoć się do nich dostaje. Więc tutaj nie jest to minus tylko tak po prostu jest, problem ten mogłoby rozwiązać pojedynczym opakowanie. 
W polewie myślę, że też mogą być drobinki ciastek. 
Wnętrze donuta jest zrobione z ciemnego ciasta, niestety te ciasto jest troszkę suche. 
Między ciastem a ciastem jest biała krem, który przypomina nadzienie z ciastek Oreo. 
Czy tak smakuje ?
Nie jest to odwzorowany w 100 % smak pierwotnej wersji ale nadal jest przyjemnie smaczny i nie za słodki. Całość jest smaczna ale jak dla mnie jest to słodka bomba, słodycz rozlewa się całych ustach. Po jednym, dwóch kęsach musiałam robić chwilowa przerwę, żeby ta słodycz przeszła. 
 Niestety wydaje mi się, że ta słodkość spowodowała to, że nie kupiłabym ponownie tego produktu.  
 
Kto z Was miał okazję spróbować donuta Oreo z Biedronki ?
 Co sądzicie o takich pączkach z dziurką ?
Co wolicie bardziej donuta czy oponkę 🙂

Continue Reading

Bez kategorii

Krótka historia co tam u nas

By on 27 maja 2017
Witajcie Kochani
Dawno już nie było tutaj takiego posta o tym co się u mnie (u nas) dzieje 🙂
Dlatego czas to wszystko nadrobić i coś Wam poopowiadać 🙂
W tamtym roku zaczęliśmy jeździć na festyny gdzie grają ciekawa gwiazdy i tak mieliśmy okazję słuchać takich artystów jak : Krzysztof Krawczyk, Kombii, Jary Oddział Zamknięty, Agnieszka Chylińska. Każde z tych wydarzeń było darmowe, tak nam się spodobała taka forma spędzania czasu, że w tym roku zmierzamy jeździć jeszcze więcej 🙂 Na chwilę obecną już kilka koncertów jest upatrzonych teraz wszystko zależy od czasu jakim będziemy dysponować 🙂

Zaczął się również sezon działkowy, mamy tutaj bardzo dużo pracy.
Sadzenie przeróżnych rośli, pielenie, obcinanie, przycinanie no i tak na koniec większe zmiany w postaci stawiana płotu i wylewania wylewki na a’la tarasie 🙂  Oprócz tego na następny rok szykujemy się do zburzenia i postawienia nowego domku letniskowego, bo ten co teraz jest prosi o pomstę.

Gdy nie zajmujemy się wyjazdami i działką to chodzimy i załatwiamy cały czas jakieś sprawy
(bank, urząd, lekarz wszędzie kolejki i wszędzie jest potrzebny nasz czas). Na szczęście mamy takie szczęście, że na swojej drodze spotykamy miłych i pomocnych urzędników 🙂

Co u fretek ???

W sumie maja się dobrze chociaż jeszcze nie są ze sobą blisko ponieważ my z kontaktach zbyt szybko je rozdzielamy (ogólnie relacje fretkowe są dosyć dziwne bo miłość, nienawiść, zabawa bardzo podobnie u nich wyglądają). Zastanawiamy się nad pojechaniem do kogoś kto zna się bardzo dobrze na ich relacjach i powiedziałby nam czy one kiedyś będą ze sobą żyli w zgodzie 🙂
Ostatnio Johnego i Andżelikę złapało przeziębienie ale spokojnie sprawa opanowana leki przyjęte a łobuzy wracają do zdrowia. 

Tak na koniec chciałam Was poinformować, że niedługo blog będzie obchodził trzecie urodziny. Właśnie z tej okazji na dniach ruszy konkurs właśnie z tej okazji 🙂
Liczę, że przypadnie on Wam do gustu 🙂

Continue Reading

Bez kategorii

Ucieczka przed codziennością – Kartuzy

By on 24 maja 2017
Codzienne obowiązki nadają naszemu życiu pewne tępo, gdy na głowę weźmiemy sobie ich za dużo wtedy najlepiej jest zwolnić i chociaż na chwilę przystać i się rozluźnić. Taką możliwość daje nam weekend albo urlop, niestety  nie zawsze potrafimy się wyrwać z naszej codzienności.  
Zawsze gdy sobie zaplanujemy żeby odpocząć nie udaje nam się to w 100 %. Tutaj trzeba gdzieś podjechać, tam na chwilę zajść, tu coś załatwić i pomimo. że mieliśmy odpoczywać to kładąc się do łóżka cieszymy się, że ten dzień się skończył.    

W tym roku wiedziałam, że przyda nam się odpoczynek od codziennych obowiązków. 
Wolne i nasz wyjazd idealnie udało się synchronizować z naszą rocznicą.
Plan był prosty za małe pieniądze pojechać choćby gdzieś na weekend i nacieszyć się sobą. 
Po dość długich negocjacjach padło na Kartuzy, nocleg znaleźliśmy za pomocą booking.com.
Sam pokój wyglądał bardzo przytulnie, mieliśmy swoją łazienkę, do pokoju wchodziło się oddzielnym wejściem.  Drobnym minusem były zapowietrzone grzejniki i zamiast cały grzejniki grzała tylko 1/3 część.
 Niestety wyjeżdżając w kwietniu było prawie pewne, że pogoda nam nie dopisze.
Były deszcze, było zimno i wiało, czasami tylko słoneczko zaszczyciło swoją obecnością 🙂
Przez pogodę byliśmy tylko w „Kaszubskim Parku Gigantów ” oraz „Kaszubskim Parku Miniatur „.
Obie te atrakcje miały dużo do zaoferowanie ale też miały kilka mankamentów, które myślę, że jak się sezon zacznie to znikną.    
Bilet do Parku Miniatur wyniósł nas mniej ze względu na jeszcze nierozpoczęty sezon. 
Jeszcze przed wejściem można było zobaczyć miniaturowe makiety latarni morskich obok, których stały tabliczki informacyjne.
Za bramą jest mnóstwo fantastycznych miniaturowych budowli z Polski i świata. Makiety są wykonane w skali 1:25, niektóre budowle były uszkodzone i potrzebowały drobnych napraw. Pomimo tego i tak się je przyjemnie oglądało. 
Kotek się śmiał, że skoro cały świat zwiedziliśmy to już nie musimy nigdzie jeździć 😀  
Na teranie parku znajdował się jeszcze pokój luster, bajkowa kraina, mini zoo i zamek strachu. Oprócz luster nie skorzystaliśmy z dodatkowych atrakcji w postaci mini zoo, bajkowej krainy i zamku strachu. Miejsce te jest na pewno skierowane do dzieci chociaż tabliczki informacyjne przy miniaturach powinny zainteresować rodziców oraz dzieci. 
Razem z biletem do Parku Miniatur kupiliśmy bilet do Parku Gigantów, miejsca te oddalone były od siebie  około kilometra. Po drodze do parku stoją zwierzęta między innymi świnki, kaczki, pieski i wiele innych. Gdy weszliśmy na teren parku doznaliśmy lekkiego zdziwienia. Większość placu była rozkopana. Myślę, że mogło być to spowodowane kładzeniem jakiejś nawierzchni. Strasznie ciężko się po takim terenie chodziło a wózki miały by spory problem, żeby tam przejechać. 
Przez to też nie obejrzeliśmy wszystkich atrakcji.
 Miejsce to miało do zaoferowania samolot do, którego można było wejść. Monster trucka, wielkie przedmioty codziennego użytku, które bardzo fajnie się prezentowały oraz przepiękną dróżkę w lesie.
Na tej dróżce były rozmieszczone wielkie owady, ptaki, oraz zwierzęta dzikie. 
 Moim zdaniem jest to kolejne fajne miejsce dla każdego, dziecko znajdzie tutaj mnóstwo ciekawych atrakcji a dorosła osoba zrelaksuje się chodząc po przepięknym lasku.   
Nasz wyjazd oprócz odpoczynku, spacerów i parków składał się jeszcze z jedzenia.
Odwiedziliśmy kilka lokali i tak obok naszego noclegu znalazła się śniadaniowania Brejka gdzie był przepiękny cukrowy wystrój i przepyszne śniadania dla każdego. Co najważniejsze takim śniadaniem człowiek się najadł. Pokój, który wynajmowaliśmy należy do Brejki 🙂 
Restauracja Rondo gdzie zjedliśmy fantastyczną pizzę z krewetkami i porem (smak nie do opisania).
To tutaj mieliśmy dosyć zaskakująca sytuację z piwem Remus, u nas na Warmii te piwo można kupić za  ok. 2 zł wliczając kaucję w tutaj Remus był najdroższym piwem z dostępnych i kosztował 7 zł. 🙂 
Byliśmy również u Pana Tomka w barze, bar jest dosyć malutki, znajduje się w podwórku i wchodząc tam czułam się dosyć nieswojo.  No i na koniec Restauracja Alladyn, która wystrój miała dosyć przyjemny a pizza, którą jadłam była dobra.
 
W Kartuzach byliśmy zaledwie dwie noce a człowiek z nich wrócił wypoczęty i zrelaksowany.  Myślę, że kiedyś jeszcze te piękne okolice odwiedzimy tylko wtedy mam nadzieje, że pogoda będzie ładna. Czy ktoś z Was kiedyś był na terenie Kaszub ?
Czy lubicie pizze z krewetkami ?

Continue Reading

Bez kategorii

Kąpiel inna niż wszystkie – Dove Gruszka i Aloes

By on 22 maja 2017
Któregoś razy do mojej głowy wpadła taka myśl…
Ciekawa jestem czy ładnie pachnie żel do kąpieli o zapachu gruszki…
Po tej myśli doszłam do wniosku, że muszę sobie kupić żel o takim zapachu. Myślałam, że to będzie dosyć łatwe zadanie ale bardzo się myliłam ponieważ przez kilka miesięcy ani w drogerii ani w markecie nie było takiego produktu. Aż do tamtego tygodnia, będąc w Tesco wreszcie spotkałam produkt, który zaspokoił moje sumienie a był nim żel pod prysznic marki Dove o smaku gruszki z aloesem.


W  sklepie dostępne były dwa rozmiary mniejszy 500 ml za ok 9 zł i większy 750 ml za ok. 18 zł. Przyznam, że cena troszkę mnie zniechęcała ale pryzmat kąpieli w gruszkowym klimacie złamał moje zniechęcenie. Samo opakowanie jest plastikowe, butelka nie ma ostrych kantów. Grafika na przodzie jest subtelna i przyjemna dla oka, odkąd pamiętam Dove na żelach ma taką stonowaną grafikę. Już od chwili zakupu nie mogłam się doczekać użycia tego żelu.
Najważniejsze co mnie w nim zauroczyło to zapach, który jest mocno energetyczny i czuć przyjemny zapach gruszki. W sumie mogłabym go wąchać bez przerwy. Po naniesieniu go na skórę czuć przyjemne ochłodzenie, sam żel dosyć dobrze się rozprowadza po ciele. Jego formuła jest gęsta i kremowa w takim delikatnie zielonkawym odcieniu. Przez to, że mam taką konsystencje jest wydajny i całkiem dobrze się pieni. Skóra po umyciu przez dosyć długi czas pachnie ale niestety już nie tak intensywnie. Zawsze po kąpieli skóra wydaje się być nawilżona i jest miła w dotyku
Nigdy nie podrażnił mnie żaden żel pod prysznic marki Dove i również ten nie gryzie się z moja skórą. Jedynie do czego mogę się przyczepić to to, że gdy mam mokre ręce i chcę zamknąć butelkę to ona zawsze mi się przewróci.

Skład żelu wygląda tak :
Aqua, Sodium Lauroyl Glycinate, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Lauroyl Isethionate, Sodium Chloride, Lauric Acid, Glycerin, Parfum, BHT, Butylene Glycol, Carbomer, DMDM Hydantoin, Etidronic Acid, Iodopropynyl Butylcarbamate, PEG-150 Pentaerythrityl Tetrastearate, PPG-2 Hydroxyethyl Cocamide, Sodium Benzoate, Sodium Hydroxide, Sodium Isethionate, Sodium Lauryl Sulfate, Sodium Sulfate, Stearic Acid, Styrene/Acrylates Copolymer, Tetrasodium EDTA, Zinc Oxide, Benzyl Alcohol, Benzyl Salicylate, Butylphenyl Methylpropional, Linalool, CI 17200, CI 19140, CI 42090   

Jeśli kiedyś zobaczycie na półce Dove gruszka i aloes to nie zapomnijcie go powąchać, bo zapach jest naprawdę fenomenalny i pobudza do życia 🙂
Tak na koniec przypomniała mi się historia z czasów gdy miałam gdzieś tak 14 lat i dotyczy właśnie produktu marki Dove. Co to za historia dowiecie się wchodząc w mojego facebooka
Trzymajcie się cieplutko do usłyszenia w środę 🙂

Continue Reading