Bez kategorii

Amaderm Amara – Balsam Nawilżający do skóry suchej i atopowej

By on 4 października 2017
Już mija prawie tydzień odkąd stosuje balsam nawilżający Amaderm.  Po tak krótkim czasie jestem w stanie sporo powiedzieć na temat tego kosmetyku. Pewnie zastanawiasz się jak to możliwe, że po tak krótkim czasie mam już wyrobioną opinię. Na początku też się zastanawiałam czy to nie za szybko, ale fakty mówią same za siebie. 
Zapraszam Cię do zapoznania się z recenzją na temat tego balsamu.
Zawsze na początku takiej recenzji informuje Was, gdzie i za ile można kupić dany kosmetyk. 
Tutaj będzie troszkę inaczej, ponieważ kosmetyki dostałam w ramach współpracy z portalem Sukces Jest Kobietą. Ale sprawdzając co nie co w internecie i aptekach to wiem, że tubka balsamu 200 ml kosztuje ok.17 zł. Jest on schowany w kartonowym pudełeczku, w którym znajdziemy także ulotkę użytkowania.
W niej możemy między innymi dowiedzieć się jak działają niektóre składniki użyte w balsamie, takie jak :
Sodium lactate – utrzymuje odpowiedni poziom wilgoci skóry, reguluję odnowę komórkową. 
Urea – aktywnie wspomaga wiązanie wody w skórze, zapewnia długotrwałe nawilżanie i redukuje uczucia napięcia, ułatwia przenikanie składników aktywnych do głębszych warstw skóry.
Tocopherol – pomaga w zachowaniu młodego wyglądu skóry, zwiększa jej elastyczność, działa ochronnie oraz łagodzi podrażnienia. 
Panthenol – wnikając w głębsze warstwy naskórka. działa łagodząco i regenerująco na podrażnioną skórę, sprawia, że staje się ona sprężysta i elastyczna. 

Skład  balsamu wygląda następująco : 
Aqua, Caprylic/Capric Triglyceride, Isopropyl Myristate, Sorbitan Stearate, Sodium Lactate, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Olea Europaea Fruit Oil, Sorbitol, Dimethicone, Polysorbate 60, Urea, Panthenol, Lactic Acid, Theobroma Cacao Seed Butter, Silica, Tocopherol, Cetearyl Alcohol, Xanthan Gum, Glyceryl Stearate, Allantoin, Parfum, Potassium Sorbate


Po takim składzie i zapewnieniach producenta nie mogłam się doczekać, aż zacznę używać tego balsamu. Dodatkowym plusem jest to, że tubkę można postawić na „głowie” i jest zamykana na klik. 
Zapach balsamu jest prawie niewyczuwalny, to co czujemy to taki jakby zapach pomiędzy apteką a produktem bezzapachowym.  Na skórze ta woń utrzymuje się bardzo krótko, osobiście się z tego cieszę bo ten zapach jakoś mnie na początku drażnił (później się do niego przyzwyczaiłam). 
Konsystencja po nałożeniu balsamu  na skórę zmienia się w taką jakby wodną. Oczywiście to nie przeszkadza, wręcz pomaga szybko i dokładnie rozsmarować produkt. Również dużym plusem jest to, że balsam jest wydajny i potrzeba go malutko, żeby posmarować całe nogi.

Balsam po nałożeniu na skórę nie lepi się i co najważniejsze szybko się wchłania. Mam wrażenie, że sam produkt działa wolniej niż kosmetyki kupione w drogerii. Tak naprawdę nie jest to złe, ponieważ tutaj widać i czuć, że skóra z dnia na dzień wygląda lepiej i jest przyjemniejsza w dotyku. Kilka razy w życiu miałam do czynienia z balsamami, które szybko „poprawiały” kondycję skóry a później również szybko przestawały działać (to nie było fajne). Tutaj jest inaczej, nawet gdy wieczorem posmaruje się tym balsamem a rano idę wziąć prysznic, to woda z tej skóry spływa zupełnie inaczej niż na skórze bez balsamu.  Produkt ten można stosować do dwóch razy dziennie. Używałam go raz dziennie i jestem naprawdę z niego zadowolona, bo po pierwsze  moja skóra się po nim zmieniła a po drugie w żaden sposób balsam mnie nie uczulił ani nie podrażnił.

 Tak na koniec chciałam Wam powiedzieć, że  przed napisaniem posta wpadłam na pomysł. 
Co tydzień w tym poście będę dodawała zdjęcie mojej skóry po stosowaniu tego balsamu. Mam nadzieję, że aparat złapie różnice jakie zachodzą na mojej skórze 🙂 
Jutro po równym tygodniu dodam tutaj pierwsze zdjęcie 🙂
Trzymajcie się Kochani cieplutko i mam nadzieję, że pomysł Wam się spodobał 🙂  

Continue Reading

Bez kategorii

Podsumowanie miesiąca września – Co u nas ?

By on 3 października 2017
Sierpniowo – wrześniowy czas w tym roku jest naprawdę pod względem „czynności do zrobienia na już” straszny. Nie pamiętam, kiedy ostatni raz tak mocno byłam zmęczona, w sumie Kotek też. 
Cały wrzesień był poprzeplatany złymi i dobrymi rzeczami. 
Kochani najbardziej mogliście to zobaczyć przez pryzmat bloga i jego aktywności.
 
Na początku zacznę od najgorszej wiadomości, która jest związana z mieszkaniem.
W sierpniu między innymi pisałam o tym, że do kupna mieszkania dzielą nas tylko sprawy formalne.
Tak też było… do momentu gdy poszliśmy się umówić na spotkanie z Panią notariusz. 
To tam się dowiedzieliśmy,  że mieszkanie nie może być nasze, ponieważ okazało się, że właścicielka gdyby sprzedała nam teraz mieszkanie musiałaby zapłacić podatek od sprzedaży odziedziczonego mieszkania. Ogólnie właścicielka odziedziczyła mieszkanie pięć lat temu (w sierpniu) i była pewna, że już może je sprzedać (bo minęło 5 lat 2012 sierpień – 2017 sierpień). Prawda jest taka, że dla urzędu skarbowego faktycznie musi minąć pięć lat ale rok u nich kończy się wraz z kalendarzem. Czyli mieszkanie zostało odziedziczone w sierpniu 2012 roku a można je sprzedać bez ponoszenia kosztów od sprzedaży 1 stycznia 2018. Można powiedzieć, że to był pierwszy cios w tym miesiącu. Drugim było to, że jak się dowiedzieliśmy, że otrzymaliśmy kredyt to zrezygnowaliśmy ze stancji (miesiąc wypowiedzenia). 
Moglibyśmy porozmawiać z właścicielem stancji i pewnie by nam ten czas przedłużył, ale wszystkie rzeczy mieliśmy już spakowane. W tej nieciekawej sytuacji znaleźliśmy rozwiązanie. 
Wynajmiemy mieszkanie, które kupimy później (właścicielka się zgodziła):D No i wszystko wydawało się być okej do momentu kiedy zdaliśmy sobie sprawę, że musimy zrezygnować z przyznanego nam kredytu.
Taki kredyt ma „termin ważności” i nasz się kończył trzy tygodnie przed pierwszy stycznia.  
Uwierzcie mi, to nas strasznie nas przybiło a fakt, że w listopadzie musimy zacząć od nowa cała tą bankową papirologię nie poprawił nam humoru. 
O tej całej sytuacji mogłabym jeszcze dużo pisać, ale nie chcę żeby wyszła z tego książka 🙂
Nie wiem czy pamiętacie, ale w sierpniu miał się odbyć konkurs, który został przesunięty na wrzesień. We wrześniu przez przeprowadzkę (do mieszkania, które mam nadzieję jeszcze kupimy :D), kupno mebli oraz zaproszenie speców od gazu i wody doszczętnie wyczyściło nasz portfel i konkurs znowu się nie odbył. Mam nadzieję, że październik będzie takim miesiącem, gdzie konkurs wystartuje 🙂  Tak naprawdę nawet z meblami kuchennymi mieliśmy problem i dopiero kilka dni temu (po prawie miesiącu) meble są gotowe do użytku. Ale o tym opowiem Wam w innym poście 🙂
Wśród tych wszystkich mieszkaniowych perypetii, jedząc czekoladkę, ukruszyła mi się plomba. 
Tak nie lubię chodzić do dentystów a tu taki psikus 😀 Nawet zdrowie we wrześniu dało o sobie znać i wylądowałam na antybiotyku. Kilka dni w łóżeczku a później oby coś zrobić i nadrobić 😀 
Tak się wszystkim zajęliśmy, że dopiero dzień przed przyjazdem przyjaciół z Anglii przypomnieliśmy sobie o ich przyjeździe.Wspólne kilka dni było bardzo przyjemne, ale też strasznie wyczerpujące. Kładliśmy się o  4 – 6 a wstawaliśmy o 10,  czysty hardcore. 

Chwilę przed końcem tego fantastycznego miesiąca okazało się, że było włamanie do naszej działki (ogólnie kilka działek okradli), na szczęście  żadnych poważnych sprzętów nie zawinęli (bo takich nie mamy), jedynie co ukradli to przedłużacz za 20 zł (obok stała dużo droższa łopata, którą oszczędzili). Złodzieje byli kulturalni, bo bałaganu nie zrobili i drzwi pozamykali…

Tak właśnie w wielkim skrócie wyglądał wrzesień u nas 😀  Jestem ciekawa jak to było u Was ?
Jeszcze tak na koniec chciałam powiedzieć, że w październiku szykuje mi się chrzest, wyjazd do Warszawy i coś jeszcze o czym teraz nie pamiętam.
O postach jeszcze nie myślałam, więc zapraszam Was serdecznie na wspólny październik 🙂
Chciałam jeszcze przypomnieć, że miło mi będzie jak mnie polubicie na Facebooku lub Instagramie.                  

Continue Reading

Bez kategorii

Motyw liście na przedmiotach

By on 30 września 2017
Czas nieubłaganie leci… Zdawało by się, że wczoraj pisałam o wisienkach na przedmiotach a tutaj minął już miesiąc. Dzisiejszy motyw będzie dotyczył tematyki jesiennej i będą to przedmioty na, których właśnie liście występują. Osobiście jako zmarzluch nie przepadam za jesienią, ale lubię jak liście pod nogami szeleszczą 😀

 Nie przedłużając dłużej zapraszam Was dalej 🙂

Sukienka

Bieżnik

Motyw jesiennych liści uważam za skończony 🙂 W tym motywie najbardziej podobały mi się firanki oraz fototapeta, która pomimo tego, że jest jesienna, ma słoneczny klimat. Jestem ciekawa co Wam się najbardziej spodobało ?  Może macie jakieś życzenia dotyczące następnego motywu ? 🙂 
Trzymajcie się Kochani cieplutko i uważajcie na choróbska 🙂

Continue Reading

Bez kategorii

Amaderm kosmetyki do skóry suchej i atopowej

By on 28 września 2017
Odkąd pamiętam borykam się z problematyczną skórą. Jej problem polega na tym, że nigdy nie wiadomo czego się można po niej spodziewać. Raz jest strasznie delikatna i podatna na podrażnienia, innym razem wrażliwa, a jeszcze innym razem wydaje się być normalna. Dodatkowo w czasie zimy i jesieni moja skóra jest strasznie przesuszona. Bez balsamowania moja skóra skrzypi przy najmniejszym dotyku. Różne kosmetyki z drogerii działają na nią mniej lub bardziej.
Dzisiaj nadszedł czas na wypróbowanie kosmetyków z apteki marki Amaderm, które otrzymałam w ramach współpracy z portalem Sukces jest Kobietą

Są to kosmetyki dermatologiczne dostępne wyłącznie w aptece. Skierowane są głównie do osób zmagających się z atopowym zapaleniem skóry oraz do osób mających problem z suchą skórą skłonną do podrażnień. Mój zestaw składa się z  balsamu nawilżającego, kremu nawilżającego, kremu regenerująco złuszczającemu, kremu nawilżająco regenerującemu oraz z chusteczką nawilżającym. Będąc jeszcze przed testami nie mogę Wam nic powiedzieć o działaniu, ale za to opowiem Wam coś o tych  kosmetykach.

Amaderm Balsam Nawilżający
Przeznaczony jest do codziennej ochrony przesuszonej, szorstkiej, wrażliwej i podrażnionej skóry całego ciała. Produkt ma za zadanie nawilżać, koić i regenerować naszą skórę. Ponadto przy regularnym stosowaniu producent zapewnia, że kondycja naszej skóry się poprawi.
W składzie balsamu znajdziemy miedzy innymi urea, sodium lactate, tocopherol, panthenol.

Amaderm Krem Nawilżająco – Regenerujący
Przeznaczony jest do skóry suchej, szorstkiej z tendencją do łuszczenia. Świetnie sprawdza się w takich miejscach jak łokcie, kolana, dłonie.  Przy regularnym stosowaniu preparat chroni przed nadmiernym wysuszeniem skóry. W składzie kremu znajdziemy miedzy innymi urea (15 %) , sodium lactate, panthenol

Amaderm Krem Regenerująco – Złuszczający
Przeznaczony jest do bardzo suchej, szorstkiej skóry stóp z tendencją do pękania. Stosując produkt codziennie, nasze stopy powinny być bardziej miękkie i wygładzone. Dodatkowo intensywne nawilżenie powinno zmniejszyć skłonności do pękania skóry pięt. W swoim składzie znajdziemy między innymi allantoin, sorbitol, panthenol, urea (30 %).     

Amaderm Krem Nawilżający
Przeznaczony jest do codziennego stosowania na skórę twarzy. Dzięki zawartości substancji nawilżających i łagodzących podrażnienia preparat doskonale nawilży skórę oraz przywróci jej miękkość.

Amaderm Chusteczki Nawilżająco Odświeżające
Produkt, który w zupełności mnie zaskoczył i sprawił, że nie potrafiłam się do niego dostać.

Prawie wszystkie produkty idealnie pasują do moich problemów. Chociaż pięty u mnie nie pękają to i tak mam strasznie szorstką skórę (śmiało moja pięta mogłaby robić za tarkę :D). Recenzje na blogu już niebawem się pojawią. Jestem ciekawa, który produkt Was najbardziej zainteresował…
Czy znacie produkty marki Amaderma ?
       

Continue Reading

Bez kategorii

Mr. Smell – preparat do usuwania zapachu moczu

By on 27 września 2017
Mając w domu dwie fretki czasami zdarza się, że specjalnie lub umyślnie załatwiają się poza kuwetą. Niestety jak większość moczy, mocz fretki ma swój specyficzny zapach.
Niekoniecznie jest to zapach ładny i przyjemny.

Dlatego też jakieś dwa miesiące temu w sklepie zoologicznym znaleźliśmy produkt o nazwie Mr. Smell firmy Laboratorium DermaPharm, który za zadanie ma likwidować zapach moczu.
Preparat ten jest dostępny w kilku wariantach, 
*dla piesków 
*dla kotków
* dla fretek i gryzoni
* do sof i dywanów
* do klatek i kuwet 
Wszystkie te warianty służą do jednego, do usunięcia zapachu moczu.
Za 500 ml zapłaciliśmy 15 zł (ale uwaga!) patrząc teraz na ceny, łapię się za głowę, ponieważ na Allegro Mr. Smell dla fretek i gryzoni kosztuje od 23 zł do 30 zł, natomiast w naszym zoologicznym ok. 23 zł.

Na etykiecie mamy taką informację :
Skoncentrowany preparat przeznaczony do usuwania nieprzyjemnego zapachu moczu fretek, świnek morskich, chomików, królików i innych zwierząt domowych z dowolnych powierzchni twardych i miękkich. Dzięki zastosowaniu nowoczesnej technologii bioenzymatycznej eliminuje kwas moczowy, który jest głównym składnikiem moczu. Produkt ulega całkowitej biodegradacji i jest bezpieczny dla ludzi i zwierząt.
My stosujemy Mr. Smell na płytki ceramiczne oraz dywan, to tam głównie zdarzają się frecie przestępstwa. Nasz dywan po tym produkcie nie jest w żaden sposób uszkodzony, natomiast na płytkach minusem jest czas całkowitego wyschnięcie płynu (trwa to ok. 5 minut). 
Ogólnie prawie na wszystkich preparatach jest ten sam skład, wyjątkiem jest tylko preparat do sof i dywanów.

Skład wygląda tak: 

 Aqua, PEG/PPG-27/30, Copolymer, Enzymes, Nonoxynol-9, Parfum, Sodium Benzoate.
Zastanawiam się czy zapach freciego moczu usunął by np. Mr. Smell skierowany dla psów.
Niby taki sam skład, ale może proporcje są inne.
Preparat  jest przezroczysty, zapach ma przyjemny trochę kwiatowy, trochę przypominający płyn do porządków domowych.
Muszę przyznać że Mr. Smell naprawdę usuwa zapach freciego moczu, czasami trzeba więcej niż raz zaaplikować ale działa i to jest najważniejsze. 
Na pewno to nie jest nasze ostatnie opakowanie.

Może Wy znacie jakieś ciekawe preparaty do zniwelowania zapachu freciego moczu 
(chętnie przetestujemy :D) ?

Continue Reading