Smutny wpis o zwierzętach
Zwierzaki

Żywe istoty traktowane jak przedmioty

Do czego to doszło, że człowiek potrafi wyrządzić drugiej istocie krzywdę nie mając krzty poczucia winy.  Czemu niektórzy tak łatwo źle traktują żywe istoty ?

Pytań jest wiele i niestety na żadne nie potrafię odpowiedzieć. Co rusz gotuje się we mnie, jak słyszę, że ten skrzywdził psa, bo za głośno szczekał. Tamta zostawiała na dworze jedzenie z „niespodzianką” dla pieska sąsiada. Oni wzięli sobie ślicznego małego szczeniaka z okazji świąt, a później już tą niemałą kuleczkę wyrzucili do lasu, bo jechali na wakacje do Egiptu.

Czemu niektórzy ludzie są tacy bezmyślni, że biorą zwierzaka, a gdy im się on już znudzi czy zachoruje, to w najlepszym wypadku go wyrzucają z domu. Czemu niektórzy ludzie tak porządni potrafią znęcać się nad tymi bezbronnymi istotami, które chcą tylko miłości i pełnej miseczki.

Tak naprawdę wakacje i święta to jest najgorszy czas dla tych istot. W święta leżą pod choinką jako „idealne” prezenty, a już w wakacje koniec miłości i przywiązania. Wakacje i odpoczynek jest ważniejszy niż jakaś tam żywa puchata kulka mięsa.

Nie ma się co dziwić, że schroniska pękają w szwach, skoro takie zachowanie jest cały czas praktykowane.

Oprócz chwilowych miłośników zwierząt są jeszcze tacy, którzy opiekują się swoim zwierzakiem przez dosyć długi czas. Następnie, gdy pod wpływem czasu zwierzak robi się stary, traci wigor i ten swój szczenięcy zapał. To wtedy taki opiekun „odpowiedzialnie” pozbywa się swojego kompana i np. oddaje go do schroniska.

Jest to straszne, a jeszcze straszniejsze jest to, że takich przypadków zdarza się coraz więcej.
Tak naprawdę daleko nie muszę szukać, bo nasze dwie fretki są właśnie z takich „kochających” domów.

Johny został zostawiony przez swojego właściciela w sklepie zoologicznym. Wyobraźcie sobie teraz jak leży sobie Johny bez krzty radości w małej klatce i w ciągu kilkunastu minut w ogóle się nie rusza. Oprócz tego jego oczy były pełne żalu i smutku, że za każdym razem, gdy sobie tylko o tym przypominam mam łzy w oczach. W domu natomiast okazało się, że Johny bał się gwałtownych ruchów, głośniejszego tonu głosu, był strasznie nieufny. Dopiero po ok. trzech latach Johny przestał się bać (takie zachowanie nie bierze się znikąd) .

Z Andżeliką było troszkę inaczej. Dni się robiły coraz krótsze, na dworze było coraz chłodniej i latała ona.  Widziana była przez moją przyjaciółkę kilkukrotnie przez kilka dni. Gdy ona ją już złapała i po wcześniejszych rozmowach przekazała nam, okazało się, że Andżelika miała zaawansowaną rujkę, która zagrażała jej życiu. Weterynarz powiedział, że została znaleziona w ostatniej chwili.
Zaczęliśmy leczenie i w międzyczasie czekaliśmy, aż ktoś się zgłosi po swoją zgubę.
Jak możecie się domyślić, nikt się nie zgłosił, nikt o niej nie pamiętał. Wygląda na to, że właściciel specjalnie pozbył się jej z domu.

W tych obu przypadkach fretki doświadczyły najgorszego pierwiastka ludzkiego.
Ciesze się, że te dwie puchate istotki zostały uratowane, ale jest mi niezmiernie przykro, że tyle zwierząt nie ma takiego szczęścia…

Moi drodzy pamiętajcie, że razem możemy to zmienić.
Reagujmy, gdy ktoś z bliskich znęca się nad zwierzętami.
Nie pozwalajmy sobie na nieprzemyślane i podejmowane pod wpływem chwili decyzje związane z zakupem zwierzaka. Zastanówmy się trzy razy czy oprócz miłości będziemy w stanie zapewnić zwierzakowi odpowiednią opiekę i w razie potrzeby leczenie.

Pamiętajcie, że to nie są przedmioty, które jak się znudzą, można odłożyć na półkę.
To są żywe istoty, które, czują, myślą, tęsknią i się boją. Niestety nie potrafią się same bronić.

Jeden Komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *